czwartek, 10 kwietnia 2014

Trochę z innej bajki.

Od kilku dni chodzi za mną myśl, żeby tu coś napisać. Poprowadzić świeżo i od początku. Pewnie znów wyjdzie jak zawsze. Pobawie się i mi przejdzie. Tak czy owak ten post powstał, tak widocznie musiało być.
Mniej mody, więcej wszelako rozumianego designu. Będzie dużo inspiracji, własnych poglądów i projektów. Minimalizm, drewno i lata '90. Chyba na tym skupiam się ostatnimi czasy. To mnie najbardziej ciekawi, a co więcej połączenie tych elementów wydaje się wyjątkowo trudne.
Połączenie drewnianych elementów w minimalistycznej formie jest teraz niesamowicie popularne. Używa się przeróżnych rodzai drewna, jednak na szczęście króluje jasne, surowe wybarwienie. Gdy do tego dołączymy zabawę światłocieniami, efekt zazwyczaj jest powalający.


Projekt japońskiego architekta Shigeru Ban'a zdobywcy tegorocznej nagrody Pritzkera. Pawilon wystawowy z drewnianą ramą, która podtrzymuje papierowe rurki. Umiejętnie podświetlone wnętrze daje nam niesamowitą grę świateł na elewacjach. Minimalistyczny ten projekt nie jest, ale zdecydowanie spektakularny.


Przykład tego jak w dzisiejszych czasach można bawić się formą drewna. Kształt niespotykany, opływowy. A sama tekstura dodaje lekkości. Tak okazały obiekt buduje nam cały klimat wnętrza, pomieszczenie skupia się głównie na nim. Choć domyślam się że wielu może się nie spodobać.



Trochę z innej beczki. XAN House  Brazylii, zaprojektowany przez studio MAPA. Co tu dużo pisać. Surowe wykończenie parteru, wielkie przeszklenia i ta niesamowita elewacja piętra. W tym projekcie jest zawarte wszystko co lubię. Estetyka zdecydowanie na plus.

A tak ja, miejmy nadzieje przyszły architekt, spędzam wolne popołudnie. Przenosząc laptopa, papiery, kalki, ołówki, skalówkę na balkon i projektuję przy kubku ciepłej herbaty.


środa, 28 sierpnia 2013

little cat

Mało mnie tu, niestety. A to wszystko przez to że dużo się dzieje, a zarazem nie dzieje się nic.
Dzisiaj szybko, zwięźle i na temat, bo jutro praca na rano. 
Próbuję się nacieszyć ostatnimi dniami lata, ciepła, słońca. Nie wiem czy będę w stanie pożegnać krótkie spodenki na kilka miesięcy, zdecydowanie będę za nimi tęsknić. Spodenki na zdjęciu za grosze, polecam metodę kupowania na lumpie zwykłych spodni, obcinanie i podwijanie nogawek! Oczywiście nie mogło tez zabraknąć w mojej szafie koszulki z wielkim printem, a na dodatek ta sieciówkowa wersja skradła mi serce. Koszula jedna z ulubionych, szara, wytaliowana, z czarnymi, welurowymi wstawkami. A dopełnieniem stylizacji oczywiście moje kochane starawe już trochę vansy. Niby wszystko z przytupem, ale jednak trochę grzecznie. 






Koszulka/T-shirt - "H&M"
Koszula/Shirt - "H&M"
Spodenki/Shorts - Secondhand
Czapka/Cap - New Yorker
Buty/Shoes - Vans

Wspomnę jeszcze tylko, że dzisiaj zaliczyłem parogodzinne lumpy, więc w następnym poście (mam nadzieję że nie za kilka miesięcy xd) zaprezentuje coś co wyszukałem. A oto też jedna z dzisiejszych zdobyczy, lusterko:




niedziela, 7 kwietnia 2013

Warsaw Fashion Weekend

Niesamowicie spędzony weekend.
Nie będę się zbyt rozpisywać, więcej wole przekazać w zdjęciach. Ale wspomnę tylko że atmosfera była wspaniała, ludzie dookoła cudownie ubrani. Pokazy, co kolejny to lepszy! Zaskakujące kreacje i te zwyczajne i te kompletnie finezyjne. Polscy projektanci pokazali, że potrafią i to bardzo zmyślnie.
Sobota.
Zdecydowanym punktem kulminacyjnym całego dnia był pokaz fryzur TONI&GUY w którym to mogliśmy zobaczyć najbardziej popularne blogerki modowe na wybiegu. Jedne promieniały, drugie były bardziej zestresowane, nie mniej jednak brawa dla nich!
Niedziela
Urzekający, zaskakujący pokaz Rina Cossack. Minimalizm, piękne materiały, to było to! Fashionshow który dla mnie wygrał w trakcie tego weekendu (chociaż nie wiem, czy to nie fakt tego że siedziałem w pierwszym rzędzie xd). A NA ZAKOŃCZENIE CUDOWNE GIFY I FILMIK Z KOŃCÓWKI POKAZU.
Pozdrawiam i delektujcie się!!!

Strefa sprzedażowa wita!

Ja i muszeczka witamy!

Sława, pieniądze i oczy jak miliony monet

Bez opaski nie ma lansu.
Taką taksą się podjeżdżało!

Fejm na ściance się zgadza <3

Duuuużo fejmu!

Focisze z pokazu czas start.



Najbardziej profesjonalna modelka, brawa dla niej ^^












poniedziałek, 25 marca 2013

I need summer!

Coś ruszyło. Rozmowa o pracę w Zarze za mną. Czekam teraz na decyzję do końca tego tygodnia, więc trzymajcie mocno kciuki żeby się udało. Przeraził mnie fakt, że w tej samej rekrutacji brali również udział ludzie z ukończonym magistrem. Taki to nasz cudowny kraj, że ludzie z wyższym wykształceniem próbują swoich sił w sieciówkach... Dzisiejszy look związany jest z prostą radą dla wszystkich. Co zrobić z ciuchem który nam już się znudził? Zamówić po taniości na allegro mnóstwo agrafek, podopinać je w najróżniejszych miejscach. I tym o to bardzo skomplikowanym sposobem mój nudny i pospolity sweter z sieciówki nabrał charakteru, a zarazem nie potrzebuję do niego żadnych dodatków bo sam już stanowi dodatek do całej stylizacji. Pod koniec tygodnia spodziewać się można kolejnego posta, z mojego miasta rodzinnego- Zielonej Góry. Wszystkim studentom już teraz życzę miłych i komfortowych powrotów w PKP do domu ;))



Sweter/Sweater - "Zara"
Spodnie/Jeans - Secondhand
Czapka/Cap - River Island
Trampki/Sneakers - Converse


Coś na wieczór do posłuchania? Polecam zdecydowanie muzycznie i wizualnie!







środa, 20 marca 2013

▲ Burial - Archangel ▲

Powinienem się bardziej przykładać do zdjęć i do stylizacji. Chyba zbyt słabo wypadam w porównaniu do koleżanek i kolegów po fachu. Ale co tam od czegoś trzeba zacząć, a na przyszłość obiecuję poprawę i zadośćuczynienie. 
Granatowa bluza, przełamana kołnierzem od koszuli z kwiatowym motywem. Dla zaostrzenia look'u naszyjnik z krzyżem, żeby zbyt nudno wszystko nie wyglądało. I na końcu moja ukochana czapka "worek" idealna na bad hair day ;)




I coś chociaż trochę szalonego, mały gif.


Bluza/Blouse - Sacondhand
Koszula/Shirt - Zara
Spodnie/Jeans - H&M
Czapka/Cap - H&M

niedziela, 17 marca 2013

Lazy sunday.

Trochę o życiu, szczęściu i stylizacji.
Po prawie pół roku rzuciłem prace która nie sprawiała mi żadnej przyjemności, a czasami przynosiła tyle stresu, że miało się ochotę włosy z głowy rwać. Polecam chociaż raz zaryzykować, nie przejmować się jak to będzie za miesiąc lub dwa. ja nie wiem jak to będzie. Ale jestem szczęśliwy, zrobiłem krok do bycia szczęśliwym. Miło by było gdybym znalazł jakąś pracę związaną ze stylizacjami i modą. Pewnie tak nie będzie. Ale przynajmniej wiem, że robię wszystko by nie stać w miejscu, by nie mieć do siebie wyrzutów o to że przetrwałem będąc niezadowolonym ze swojego życia. Koniec z refleksjami.
Jak zazwyczaj w moich stylizacjach pragnę przedstawić całą gamę barw i pochwalić się jak to zręcznie dopasowuje do siebie kolory ; )) A tak na serio, trochę mocnej skóry i mocnych butów, do tego super slim fit rurki z odrobiną szarej finezji i mój najlepszy przyjaciel czapka. Look nadający się na zwyczajne spotkanie ze znajomymi jak i na piątkową imprezę. Wrzucam też kilka zdjęć w wełnianej czapce i w długim płaszczu, co by wiedzieć jak co z czym nosić. 








Czapka/Cap - River Island
Bluza/Sweater - Zara
Spodnie/Pants - H&M
Buty/Shoes - Dr. Martens

Gorące podziękowania dla fotografki!


środa, 20 lutego 2013

Work.

Warszawskie życie.
Wielu z was pewnie mogłoby pomyśleć, że kręci się wokół imprez, ciągłych zakupów, niekończących się spotkaniach ze znajomymi, generalizując- sielankowe życie.
Tak, zdecydowanie nie gardziłbym takim życiem.
Ale moje warszawskie życie wygląda zupełnie inaczej. Codziennie od 11 do 19 czas spędzam w pracy. Nie mam co narzekać (chociaż zazwyczaj narzekam), ponieważ praca w salonie meblowym nie wymaga zbyt wiele wysiłku, a płaca też do najgorszych nie należy. Najważniejsze dla mnie to dobrze zacząć dzień jako młody sprzedawca, czyli kubkiem gorącej kawy szczególnie gdy najpierw muszę dojechać na tzn. Syberie (czyt. Targówek).


Dni mijają szybko, weekendy spędzane na uczelni. Człowiek przyzwyczaja się do monotonii życia. Ale coś zazwyczaj jest nie tak. Trapi mnie strasznie brak swobody. Czuję się skrępowany faktem, że do pracy nie mogę ubrać się po swojemu. I tak nie jest najgorzej, uniformu na szczęście nie mam. Dlatego gdy tylko mam taką możliwość ubieram się najlepiej jak potrafie, nawet w domu podczas mycia naczyń. Zawsze uwielbiałem wyrażać siebie poprzez wygląd zewnętrzny (ubrania, włosy, kolczyki, tatuaże), dlatego ostatnimi czasy pozwoliłem sobie na małą tatoo ekspresję. Podoba się?


Najcudowniejszym elementem warszawskiego życia są niedzielne popołudnia. Spędzane z ukochaną osobą, przechadzając się po Starym Mieście, jedząc ciastka, czy kończąc w kawiarni na grzanym winie grając w chińczyka. Wydawałoby się, że po całym zajętym tygodniu powinno się cały dzień przeleżeć w łóżku, ale gdy masz tak mało czasu wolnego nareszcie zaczynasz go doceniać i spędzać go jak najbardziej efektownie.